Sara + Stefano – reportaż ślubny z Madery

Madera to dla mnie praktycznie drugi dom już od kilku lat. Jako fotograf ślubny pracuję w Polsce już wiele lat i zamarzyła mi się praca w Portugalii, w której zakochałem się po uszy. Sara i Stefano trafili do mnie właśnie przez moją portugalską markę. Sara pochodzi z Madery, a Stefano z Włoch. Razem mieszkają w Lizbonie. Są wspaniałą Parą i bardzo się cieszę, że wybrali akurat mnie na swojego fotografa ślubnego.

Sesja narzeczeńska w Lizbonie

Tam się poznaliśmy osobiście i przy okazji wykonaliśmy naszą pierwszą sesję. Akurat byłem w podróży na Maderę i miałem przesiadkę w Lizbonie. Musieliśmy skorzystać z okazji i spotkać się na zdjęcia w miejscu, gdzie Sara i Stefano mieszkają. Po krótkim spacerze po Parque das Nações mieliśmy zrobioną super sesję i dograne szczegóły ślubu.

Ceremonia w ogrodach Câmara de Lobos

Myślę, że nikogo nie zaskoczę stwierdzeniem, że na Maderze jest bardzo dużo miejsc na piękne ceremonie ślubne 🙂 Sara i Stefano wybrali na swój ślub plenerowy przepiękny park położony w miejscowości Câmara de Lobos. Ogrody umieszczone są na klifie, tuż nad morzem. Roztacza się stamtąd fantastyczny widok na skaliste wybrzeże oraz na góry. Całość tworzy niepowtarzalny klimat. Przestrzeń jest zaaranżowana minimalistycznie – dużo zieleni i palmy. Znam to miejsce od dawna i zawsze uważałem, że jest to wymarzona lokalizacja na ceremonię ślubną, ale nie sądziłem, że tak szybko będę miał okazję wykonać tam reportaż. Oprawa ślubu była przepiękna. Wszystko zagrało idealnie. Po ceremonii goście zostali poczęstowali tortem i zaczęła się oficjalnie część koktajlowa, która przeniosła się później do kolejnego miejsca.

Przyjęcie w Quinta de Santo António

Niespodzianka roku 🙂 przejeżdżałem obok tego miejsca dziesiątki razy i nigdy nie widziałem, że jest możliwość zrobienia tam przyjęcia weselnego. Po otwarciu bramy ukazało się cudowne miejsce. Ciężko wymarzyć sobie coś lepszego na przyjęcie weselne na Maderze. Stoły ustawione wśród palm, na świeżym powietrzu, piękne oświetlenie. W takim klimacie odbyła się dalsza część koktajlowa. Pełen relaks, muzyka jazzowa grana na żywo w tle i zimne drinki, które stanowią idealny aperitif do obiadu weselnego. Pierwszy raz miałem okazję fotografować przyjęcie ślubne w plenerze. Jako fotograf ślubny lubię inne pomysły, a ten spodobał mi się wyjątkowo.

Zapraszam do obejrzenia całego reportażu ślubnego.
















































































































































2 comments
Add a comment...

Your email is never published or shared.